Zdjęłam spodnie, a następnie bieliznę. Odkręciłam wodę i weszłam do kabiny. Zamknęłam oczy i wystawiłam twarz do strumienia. Sięgnęłam po szampon i wylałam go odrobinę na dłoń. Wtarłam go we włosy dzięki czemu powstała piana. Spłukałam całe ciało i zakręciłam wodę. Wyszłam z kabiny i owinęłam się ręcznikiem. Zawinęłam włosy drugim ręcznikiem w "turban" i szybko się ubrałam. Wysuszyłam włosy suszarką po czym opuściłam zaparowane pomieszczenie. Podeszłam do szafy i spojrzałam na ubrania. Wzięłam białą koszulkę, ciemne, obcisłe dżinsy i czarną bluzę. Ubrałam się i usiadłam na łóżku. Westchnęłam i położyłam się. Gapiłam się bezmyślnie w sufit. Zamknęłam oczy i nawet nie zauważyłam gdy zasnęłam.
Otworzyłam oczy i zamrugałam kilka razy. W pokoju było ciemno. Podniosłam się i odgarnęłam włosy do tyłu. Poszłam do kuchni i wzięłam szklankę. Odkręciłam kran i nalałam wody do szklanki. Usiadłam przed stołem i postawiłam przed sobą szklankę. Oddychałam głęboko wpatrując się w wodę i odbijające się w niej światło księżyca. Położyłam głowę na blacie i zamknęłam na chwilę oczy. Podniosłam się gwałtownie wstając z krzesła. Wyciągnęłam z kieszeni telefon i szybko wybrałam odpowiedni numer. Przyłożyłam aparat do ucha. Chodziłam nerwowo po pomieszczeniu czekając na sygnał.
-No, no. Kto do mnie dzwoni. Moja ulubiona klientka.- usłyszałam ochrypły głos
-Masz coś dla mnie?
-Co tylko chcesz, skarbie.
-Za dwadzieścia minut tam gdzie zawsze.- rzuciłam i rozłączyłam się. Zabrałam pieniądze, telefon i skierowałam się do przedpokoju. Chwyciłam klucze i zamknęłam mieszkanie. Zbiegłam szybko po schodach i wyszłam z klatki. Zarzuciłam kaptur na głowę i szybkim krokiem skierowałam się w umówione miejsce.
Nie powinnam. Kilka godzin temu opuściłam odwyk, ale to silniejsze ode mnie. Może jednak jestem uzależniona, ale nic na to nie poradzę. Zauważyłam czerwony samochód, a po chwili wysiadł z niego wysoki brunet ubrany w ciemne dżinsy i czarną skórzaną kurtkę. Podeszłam do niego na co on się uśmiechnął.
-Dawno cię nie było.- odezwał się
-Nieważne.- mruknęłam zniecierpliwiona- Masz?
-Oczywiście.- wyjął z kieszeni kurtki małą przezroczystą, foliową paczuszkę z białym proszkiem w środku. Sięgnęłam po nią jednak on cofnął rękę.
-Nie tak szybko kotku. Najpierw kasa, później towar.- wyciągnęłam z kieszeni pieniądze i dałam mu odpowiednią sumę. Uśmiechnął się odbierając ją i wręczył mi paczuszkę. Schowałam ją i odwróciłam się.
-Do zobaczenia niedługo!- usłyszałam jednak nie odpowiedziałam mu. Puściłam się biegiem w stronę domu nie zatrzymując się po drodze.
Wparowałam do klatki i wbiegłam na górę pokonując co dwa, trzy schodki. Wygrzebałam z kieszeni klucze i wsadziłam je do zamka. Otworzyłam drzwi i wbiegłam do mieszkania. Wyciągnęłam z kieszeni paczuszkę i przyjrzałam się jej zawartości.
-Ja ja za Tobą tęskniłam...- szepnęłam i usiadłam przy stole. Pora wrócić do życia.
***
Jest pierwszy! :)
Krótki, ale nie mam teraz czasu.
Mam nadzieję, że się podoba i licznik troszeczkę podskoczy ;)
Czekam na komentarze.
I DZIĘKUJĘ CUDOWNEJ @Kajses Z TWITTERA ZA WYKONANIE TEGO CUDOWNEGO SZABLONU <3