poniedziałek, 9 grudnia 2013

Rozdział 2

     Obudziłam się i podniosłam głowę z kanapy. Zamrugałam kilka razy żeby się przyzwyczaić do południowego słońca. Zerknęłam na zegar. Jest już 14:30. Rozglądnęłam się po salonie i wstałam z sofy. Poszłam:do kuchni i spojrzałam na stół. Leżała na nim pusta paczuszka z odrobiną białego proszku w środku. Westchnęłam i zabrałam ją ze stołu. Wyrzuciłam ją do kosza i oparłam się o blat. Odgarnęłam potargane włosy do tyłu i odkręciłam kran. Przemyłam twarz zimną wodą i westchnęłam ponownie. Nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Drgnęłam i sięgnęłam do tylnej kieszeni spodni. Nie patrząc kto dzwoni odebrałam i przyłożyłam aparat do ucha.
-Halo?- odezwałam się ochrypłym głosem. Odchrząknęłam i zmarszczyłam brwi.
-Charlotte?- usłyszałam głos mojej matki.
-Czego chcesz?- warknęłam zakręcając kran.
-Może... Może byś przyszła do nas na kolacje?
-Nie. Nie chce was widzieć.- syknęłam kierując się do przedpokoju.
-Charlotte, proszę...
-Nie. Nie chce słuchać tego co masz mi do powiedzenia!- wrzasnęłam do słuchawki. Czułam wzbierające się w oczach łzy. Zamrugałam kilka razy.- Wsadziliście mnie na odwyk! Jak jakąś jebaną ćpunkę! Masz pojęcie jak ja się czułam?! Kiedy moi przyjaciele odwiedzali mnie co tydzień, a moi własni rodzice ani razu?! Nie masz!  Więc dajcie mi kurwa święty spokój. Nie chce was znać!- wrzasnęłam i rozłączyłam się rzucając telefonem o przeciwległą ścianę. Zsunęłam się na podłogę i ukryłam twarz w dłoniach dłużej nie powstrzymując łez. Pozwoliłam im spływać strumieniem po policzkach. Nagle ktoś zaczął szarpać za klamkę. Odwróciłam głowę stronę drzwi i wstałam powoli. Podeszłam do nich i dotknęłam drewnianej płyty. Ponowne szarpnięcia. Drgnęłam i odsunęłam się odrobinę. Spojrzałam przez wizjer. Ktoś zasłaniał go ręką. Przełknęłam ślinę i sięgnęłam do zamka. Przekręciłam go powoli i otworzyłam drzwi. Stali przede mną uśmiechnięci Jasmin. Tom, Paul i Megan. Odetchnęłam patrząc na nich.
-Zawału przez was o mało nie dostałam.- warknęłam do nich. Jasmin tylko wywróciłam oczami i przytuliła mnie.
-Wiesz co? Wyszłaś i nawet do nas nie zadzwoniłaś. Wybaczamy ci i idziemy na imprezę.- oznajmiła i weszła do środka. Megan i Paul uściskali mnie i za Jasmin weszli do środka. Tom podszedł do mnie z łobuzerskim uśmiechem i schylił się przyciągając mnie do siebie. Schylił się do mojej szyi i delikatnie ją pocałował. Był ode mnie wyższy o głowę.
-Tęskniłem za Tobą.- wyszeptał do mojego ucha. Często po narkotykach uprawialiśmy ze sobą sex, ale nie byliśmy świadomi tego co robimy. Takie zachowanie Toma jest normalne mimo iż wydaje się dziwne. (Bo jest dziwne, prawda?)
-Nie pozwalaj sobie.- zaśmiałam się i odepchnęłam go lekko. Zaśmiał się i pocałował mnie w policzek. Zamknęłam drzwi i poszłam do swojej sypialni gdzie wszyscy siedzieli. Jasmin przeglądała zawartość mojej szafy.
-Dzisiaj założysz to.- oznajmiła wyjmując czarny gorset z ćwiekami i jasną dżinsową spódniczkę szerszą u dołu. Przewróciłam oczami i rzuciłam się na łóżko ukrywając twarz w poduszce i mrucząc jakieś niezrozumiałe słowa.
-Wstawaj nie marudź! Czas uczcić Twój powrót!- wskoczyłam na mnie i zaśmiała się dźwięcznie. Mimowolnie zaśmiałam się w poduszkę i podniosłam się z miejsca. Wzięłam od niej ubrania i skierowałam się w stronę łazienki rzucając pod nosem wszystkie możliwe przekleństwa w stronę przyjaciółki. Zamknęłam się w pomieszczeniu i zdjęłam moje wygodne ciuchy. Odrzuciłam je gdzieś i założyłam gorset wcześniej zdejmując stanik. Wciągnęłam spódniczkę i stanęłam przed lustrem westchnęłam i przeczesałam szczotką swoje włosy, a następnie pozwoliłam im spaść na moje plecy. Nałożyłam na powieki cień i natuszowałam rzęsy. Na usta nałożyłam bezbarwny błyszczyk i cmoknęłam na koniec. Opuściłam łazienkę i wróciłam do sypialni. Jasmin stała już ubrana w moją czarną, obcisłą sukienkę, która sięgała do ud, a Megan założyła neonową spódniczkę, która opinała jej biodra i podkreślała idealną figurę, a do tego biało czarny gorset.
-Lottiee!- zagwizdał Dylan i poruszał kilkakrotnie brwiami. Wywróciłam oczami i założyłam lity z ćwiekami na obcasach oraz zarzuciłam na ramiona skórzaną kurtkę.
-Idziemy?- mruknęłam
-Tak!- pisnęła Jasmin i wyciągnęła nas z mojej sypialni
-Let's fuck tonight!- wykrzyknął Dylan gdy wyszliśmy z klatki, a my wszyscy się zaśmialiśmy. Zawsze tak mówił gdy szliśmy na jakąś imprezę. Klub nie znajdował się zbyt daleko, więc poszliśmy na piechotę. Gdy byliśmy niedaleko dało się usłyszeć głośną muzykę. Przed klubem jak zwykle stała ogromna kolejka ciągnąc się aż do skrzyżowania ulicy. Każdy chciał się zabawić. Przeszliśmy poza kolejką nie przejmując się obelgami kierowanymi w naszą stronę. Chłopcy przywitali się "po męsku" z ochroniarzem, a my posłałyśmy mu miłe uśmiechy. Znał nas już dobrze i zawsze nas przepuszczał.
     Gdy weszłam do środka uderzył we mnie zapach potu zmieszanego z dymem i przeróżnymi perfumami. Zmarszczyłam nos i poszłam do stolika za resztą. Usiedliśmy, a chłopaki poszli po drinki. Zdjęłam swoją kurtkę i odłożyłam ją na bok. Po chwili wrócili chłopcy z naszymi drinkami. Wypiłam prawie wszystko za jednym razem i odstawiłam szklankę na stolik.
-Idziemy na parkiet!- wykrzyknęła Megan i pociągnęła mnie i Jasmin za ręce. Dałam się ponieść rymom muzyki i zaczęłam kręcić wyzywająco biodrami przyciągając uwagę większości mężczyzn wokół mnie. Jasmin nie mogłam się powstrzymać i wskoczyła na podest, a za nią kilka innych dziewczyn. Czułam, że ktoś mi się uważnie przygląda. Odwróciłam głowę i zobaczyłam znajomego blondyna który palił papierosa i siedział przy stoliku z grupką ludzi. Przygryzłam kusząco wargę i powoli zjechałam w dół i podniosłam się zarzucając włosami i ponownie zaczęłam kręcić biodrami. Wypuścił dym i zagasił szluga w popielniczce. Wstał z łobuzerskim uśmiechem i powoli zaczął się do mnie zbliżać. Odwróciłam się tyłem do niego i zamknęłam oczy pozwalając muzyce opanować moje ciało. Po chwili poczułam ciepłe dłonie na mojej talii i gorący oddech na szyi. Odchyliłam głowę i uśmiechnęłam się lekko.
-Mówiłem ci, że niedługo się zobaczymy skarbie...- usłyszałam jego ochrypły i seksowny głos przy uchu. Odwróciłam się w jego stronę. Jego blond włosy przybierały innych kolorów przez kolorowe światła, a oczy wydawały się jaśniejsze. Zauważyłam także kolczyk w jego wardze. Zjechałam niżej i zauważyłam tatuaże, które wychodziły spod kołnierzyka jego koszulki i kończyły się na szyi.  
     "Boże... On jest taki seksowny..."
***
Przeepraszam, że tak długo, ale niestety szkoła.
Jednak cieszę się, że mimo to jest prawie dwieście odwiedzin :)
Liczę na komentarze i mam nadzieję, że rozdział nie jest aż tak beznadziejny
jak ja uważam :*

wtorek, 19 listopada 2013

Rozdział 1

     Wygrzebałam z torby klucze i wsadziłam je do zamka. Przekręciłam je dwa razy i nacisnęłam klamkę. weszłam do środka zrzucając torbę z ramienia na podłogę. Położyłam klucze na szafce i skierowałam się do kuchni. Otworzyłam lodówkę i po chwili ją zamknęłam nie zaglądając nawet do środka. Doskonale wiedziałam, że jest całkowicie pusta. Weszłam do salonu i przeszłam korytarzem do sypialni. Odsłoniłam zasłony i otworzyłam okno. Wyjrzałam zza firanek na ulice. Powoli robiło się ciemno, a niebo przybierało szarawej barwy. Zrzuciłam z siebie bluzę i weszłam do łazienki.
     Zdjęłam spodnie, a następnie bieliznę. Odkręciłam wodę i weszłam do kabiny. Zamknęłam oczy i wystawiłam twarz do strumienia. Sięgnęłam po szampon i wylałam go odrobinę na dłoń. Wtarłam go we włosy dzięki czemu powstała piana. Spłukałam całe ciało i zakręciłam wodę. Wyszłam z kabiny i owinęłam się ręcznikiem. Zawinęłam włosy drugim ręcznikiem w "turban" i szybko się ubrałam. Wysuszyłam włosy suszarką po czym opuściłam zaparowane pomieszczenie. Podeszłam do szafy i spojrzałam na ubrania. Wzięłam białą koszulkę, ciemne, obcisłe dżinsy i czarną bluzę. Ubrałam się i usiadłam na łóżku. Westchnęłam i położyłam się. Gapiłam się bezmyślnie w sufit. Zamknęłam oczy i nawet nie zauważyłam gdy zasnęłam.
     Otworzyłam oczy i zamrugałam kilka razy. W pokoju było ciemno. Podniosłam się i odgarnęłam włosy do tyłu. Poszłam do kuchni i wzięłam szklankę. Odkręciłam kran i nalałam wody do szklanki. Usiadłam przed stołem i postawiłam przed sobą szklankę. Oddychałam głęboko wpatrując się w wodę i odbijające się w niej światło księżyca. Położyłam głowę na blacie i zamknęłam na chwilę oczy. Podniosłam się gwałtownie wstając z krzesła. Wyciągnęłam z kieszeni telefon i szybko wybrałam odpowiedni numer. Przyłożyłam aparat do ucha. Chodziłam nerwowo po pomieszczeniu czekając na sygnał.
-No, no. Kto do mnie dzwoni. Moja ulubiona klientka.- usłyszałam ochrypły głos
-Masz coś dla mnie?
-Co tylko chcesz, skarbie.
-Za dwadzieścia minut tam gdzie zawsze.- rzuciłam i rozłączyłam się. Zabrałam pieniądze, telefon i skierowałam się do przedpokoju. Chwyciłam klucze i zamknęłam mieszkanie. Zbiegłam szybko po schodach i wyszłam z klatki. Zarzuciłam kaptur na głowę i szybkim krokiem skierowałam się w umówione miejsce.
     Nie powinnam. Kilka godzin temu opuściłam odwyk, ale to silniejsze ode mnie. Może jednak jestem uzależniona, ale nic na to nie poradzę. Zauważyłam czerwony samochód, a po chwili wysiadł z niego wysoki brunet ubrany w ciemne dżinsy i czarną skórzaną kurtkę. Podeszłam do niego na co on się uśmiechnął.
-Dawno cię nie było.- odezwał się
-Nieważne.- mruknęłam zniecierpliwiona- Masz?
-Oczywiście.- wyjął z kieszeni kurtki małą przezroczystą, foliową paczuszkę z białym proszkiem w środku. Sięgnęłam po nią jednak on cofnął rękę.
-Nie tak szybko kotku. Najpierw kasa, później towar.- wyciągnęłam z kieszeni pieniądze i dałam mu odpowiednią sumę. Uśmiechnął się odbierając ją i wręczył mi paczuszkę. Schowałam ją i odwróciłam się.
-Do zobaczenia niedługo!- usłyszałam jednak nie odpowiedziałam mu. Puściłam się biegiem w stronę domu nie zatrzymując się po drodze.
     Wparowałam do klatki i wbiegłam na górę pokonując co dwa, trzy schodki. Wygrzebałam z kieszeni klucze i wsadziłam je do zamka. Otworzyłam drzwi i wbiegłam do mieszkania. Wyciągnęłam z kieszeni paczuszkę i przyjrzałam się jej zawartości.
-Ja ja za Tobą tęskniłam...- szepnęłam i usiadłam przy stole. Pora wrócić do życia.

***
Jest pierwszy! :)
Krótki, ale nie mam teraz czasu.
Mam nadzieję, że się podoba i licznik troszeczkę podskoczy ;)
Czekam na komentarze.
I DZIĘKUJĘ CUDOWNEJ @Kajses Z TWITTERA ZA WYKONANIE TEGO CUDOWNEGO SZABLONU <3

środa, 13 listopada 2013

Prolog




            Odebrałam swoją torbę i zarzuciłam ją na ramie. Nie powiedziałam nawet słowa do kobiety za kontuarem tylko odeszłam w stronę drzwi. Pchnęłam je i wyszłam na zimne powietrze. Zamknęłam oczy i wzięłam głęboki wdech.
            Pól roku... Tkwiłam tu jebane pół roku i w końcu jestem na wolności. Zbiegłam z betonowych stopni i ruszyłam alejką w stronę czarnej furtki. Otworzyłam ją i opuściłam teren ośrodka. Jebany odwyk. Nie był mi wcale potrzebny. Nie miałam żadnego problemu z narkotykami. Kilka razy wzięłam amfetamine i zdarzyło mi się zażyć ecstasy na imprezach. Wielkie mi co. Oczywiście rodzice uważają inaczej...
            Nałożyłam czarny kaptur bluzy i przyspieszyłam kroku. Niebo przybierało szarej barwy i grzmiało groźnie. Nagle na kogoś wpadłam. Torba spadła z mojego ramienia lądując z hukiem na chodniku.
-Uważaj jak chodzisz Ty palancie.- warknęłam podnosząc na niego wzrok. Stał przede mną wysoki blondyn ubrany w czarną skórzaną kurtkę, ciemne obcisłe dżinsy i białą koszulkę. Na stopach miał ciemne Tomsy. Zdjął z nosa czarne Ray Bany i spojrzał na mnie chłodnymi lazurowymi oczami.
-Grzeczniej skarbie.- warknął mrużąc oczy.
-Skarbie? Nie pozwalasz sobie za bardzo?- syknęłam. Uśmiechnął się drwiąco i ponownie założył okulary.
-Do zobaczenia kotku.- wyminął mnie i odszedł w przeciwnym kierunku. Fuknęłam zdenerwowana i ruszyłam przed siebie chcąc być w „domu” zanim spadnie deszcz.

Obserwatorzy